Translate

2013/07/20

projekt365: projekt "Hamburger" (dzień 200ny)

Mamy to nieszczęście, że nasz dom sąsiaduje z Maćdonaldem i praktycznie codziennie dwa złote łuki oraz aromat świeżych frytek mami moje dziecko. Na nic zdaje się tłumaczenie, że to bar dla podróżnych ("Popatrz synku oni tu autami podjechali..."), że w domu mamy przecież frytki więc po co kupować następne, po prostu Korporacja Fastfoodowa dosypuje do żarcia jakieś tajemnicze środki chemiczne rzucające się na głowę i kubki smakowe (szczególnie dziecięce) i tyle.
Zmuszona jękami wyprodukowałam więc na lunch produkt (prawie) identyczny z orginalnym:

1 burger z wołowiny (mielone mięso wołowe+jogurt+przyprawy: pieprz, papryka słodka i ostra, czosnek granulowany)

Mięso zostało wymieszane z jogurtem (300 g mięsa i 3 łyżki stołowe jogurtu) oraz przyprawami i odstawione do lodówki na 6 godzin. Po tym czasie ulepiłam z mięsa 6 okrągłych placków, ułożyłam je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piekłam 20 minut w piekarniku nagrzanym do temp. 250 stopni.

dodatki:
1 bułka, przekrojona na pół
1 liść sałaty
1 plaster pomidora
1/2 plastra sera żółtego
1 łyżeczka musztardy sarepskiej

Na minutę przed końcem pieczenia burgerów ułożyłam bułkę przecięciem do dołu na gorącej blasze aby się zrumieniła. Na burgera położyłam ser żółty. Następnie wyjełam bułkę na talerz, posmarowałam musztardą i układałam na niej kolejno: sałatę, burgera z roztopionym na wieszchu serem, pomidora, drugą połowę bułki.

Dziecko spożyło burgera a la americana skleconego według powyższego przepisu, matka zadowoliła się gołym burgerem i sałatką pomidorową z sosem vinegret.

Brak komentarzy: