Translate

2011/05/17

Room service

się dziś wykazał i dostałam śniadanie do łóżka! O!
Mam syna dżentelmena.

2011/05/16

Burg Schlaining

Kartka wyrwana z lokalnej gazety, lakoniczny opis ale zdjęcie zamku wielce zachęcające. Musimy jechać, bo co jak co ale lokalne zameczki to cudo.
Pola żółte od rzepaku, szosa wije się przez wzgórza i lasy, jedziemy prawie pod granicę węgierską. Stadtschlaining żyje czyimś ślubem, uliczki pełne gości weselnych, na zamku restaurator rozstawia dla nich stoliki. Jeszcze jest cicho, sennie nawet.

Zamek ukryty wśród drzew, na skraju miasteczka...
 Tonie w kwiatach kasztanowca...
 Dziedziniec zewnętrzny, najstarszy...
 Strażnicy...
 ... Zamku Wysokiego.
 Mix w detalach:

 i Sala rycerska z renesansowymi freskami "na deser".
W drodze powrotnej kusił nas Hartberg. Jak dojechaliśmy do zjazdu z autostrady "pękła" chmura burzowa. No to tamtejszą starówkę zobaczymy następnym razem. I Kroepfl museum też.

2011/05/12

Pan na włościach



 ...czyli paw...

na Zamku Eggenberg.

2011/05/03

Flascherlzug*

Niedzielne przedpołudnie, na horyzoncie burzowe chmury a my jedziemy z kawałkiem gazety w ręku sprawdzić lokalną atrakcję. Kierunek-Stainz. Małe miasteczko z ogromnym zamczyskiem a la Eskorial, lekko w bok od autostrady A2. Z Graz jakieś 30 minut leniwej jazdy.

Jesteśmy u celu-swojska bocznica kolejowa, malutki dworzec, sznurek kolorowych wagoników. Kolejka wąskotorowa w Stainz.





Pierwsze wrażenie-wszędzie czyściutko, kwiaty pod oknami starutkiego żółtego budynku dworca, na ścianach czytelne informacje, kilkanaście broszurek zachwalających lokalne rozrywki, wypożyczalnia rowerów... Dla turystów wszystko!
Na ścianie dworca tablica z datą 1892. Data otwarcia linii ale pierwotnie to nie Stainz była stacją początkową. Było nią Predig Elsdorf, dziś stacją końcowa.
Punkt 15.00 i z typową CK dokładnością pojawia się nasz parowóz. Doczepienie. Odjazd!
Tory o rozstawie 760 mm wiodą nas 11 kilometrową trasą Stainz- Pradig Elsdorf-Stainz.
Po drodze krótki postój w Kraubath. Nie ma wątpliwości, że to Styria-zielone łąki, zielone okiennice, białe ściany domów, chałup i stodół.
W pociągu i na postojach Schilcher leje się strumieniami. Dziecko tej ziemi. Orzeźwiające, lekko musujące, różowawe wino. Do pajdy ze smalcem i górskim serem.
Dla dzieci klasyka-płynne kolorowe paskudztwa i pączki. One nie mają jednak czasu. Na wyciągnięcie ręki jest prawdziwy parowóz! No i trzeba gwizdać razem z nim. Ogromne emocje, wielu małych pasażerów zasypia wycieńczonych.

Tam i z powrotem jechaliśmy 2 godziny.

Atrakcją turystyczną dworzec, pociąg i cała linia kolejowa jest od 1971 roku, zarządza nią gmina. Podobno rocznie jeździ nią 20 tys. turystów. Pozazdrościć!

* Flascherlzug znaczy dosłownie butelkowy pociąg. Butelkowy, bo 100 lat temu  godzinach porannych okoliczna ludność woziła tym pociągiem mocz do analizy. W butelkach. Do lekarza/znachora zwanego „Höllerhansl" który podobno potrafił zdiagnozować wszelkie choroby na podstawie badania moczu.

2011/04/25

2011/04/18



Różowa wiosna w Graz.